niedziela, 13 maja 2012

Two

Nicole
Obudziłam się pełna entuzjazmu, spotkam się dzisiaj z Zaynem z One Direction.AAAA. Obok mnie leżała Phoebe, kopnęłam ją żeby się obudziła.
-Czego?
-Pójdziesz ze mną dzisiaj na zakupy?
-Jasne, ale muszę wpaść jeszcze do babci, bo pewnie się martwi.
-Ok.
Patrzyłam się jak wychodzi z łóżka, jak paralityk. Włosy sterczały jej na każdą stronę, a jej nogawki od spodni były jedna nisko, a druga wysoko. Nie mogłam już z niej, zwijałam się na łóżku ze śmiechu, a ta popatrzyła się na mnie zabójczym wzrokiem.
-Prostownica? -zapytała z chrypką
-Na półce.
Pożegnałyśmy się, a ja zeszłam na śniadanie do kuchni. Proponowałam jej tosty ale powiedziała że babcia jej na pewno śniadanie zrobiła.

Phoebe
Wyciągnęłam klucz z pod doniczki i otworzyłam po cichu dom. Babcia mogła jeszcze spać.
-JEZUS, MARIA! -nagle w przedpokoju pojawiła się babcia i rzuciła się na mnie jakbym z wojny wróciłam.
-Babciuu...
-Gdzieś ty była młoda damo!
-Spałam u Nicole. Posłałam ci sms.
-Wiesz że nie umiem ich odbierać.
-Sorka.
-Dobrze. Ten twój Aiden?
-No....
-Dzwonił tu już z pięćdziesiąt razy.
-Ok oddzwonię do niego.
Umówiłam się z nim, żeby przyjechał do babci. Po 10 min. usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Hej kochanie. - nadstawiłam się do niego na buziaka, ale ten po prostu wszedł do domu. - Co jest?
-Chodź do ogródka.
-Okey. - wyszliśmy na taras. - No?
-Odwołali nasz koncert. Jestem taki wkurzony!
-Ten na który czekaliście pół roku?
-Tak! Podobno znaleźli jakiś boyband! Muszę zapalić.
-Aiden. Przecież nie palisz.
-Phoebe, jestem wkurzony, mam prawo zapalić!
Byłam troszkę zła na niego że znowu zaczął. Ale to jego życie, chce się truć to proszę bardzo. Dziwiło mnie tylko jego zachowanie, nigdy taki do mnie nie był. Później troszkę ochłonął i poszedł. Na zakupach opowiedziałam wszytko Nicole.

Zayn
Spokojnie Zayn, dasz radę. Powiedziałem sobie w duchu stojąc przed drzwiami domu Nicole. Nacisnąłem na guzki i usłyszałem kroki zmierzające ku drzwiom. Otworzyła Nicole, a obok niej stała jej przyjaciółka Phoebe.
-Część Dziewczyny.
-Hej- powiedziały jednocześnie z uśmiechem na twarzy.
-Gotowa Nicole?
-Jasne.
-Bawcie się dobrze. - zawołała Phoebe kiedy odchodziliśmy, w stronę samochodu.
Zabrałem Nikki do jednej z najlepszej restauracji w mieście, chciałem żeby było elegancko i romantycznie. Pierwsze wrażenie musi być dobre. Starałem się być dżentelmenem, otworzyłem jej drzwi i odsunąłem krzesło.
-Bardzo ładnie wyglądasz.
-Dziękuję ty również. Wybrałam tą sukienkę z Phoebe specjalnie na dzisiaj.
-Doceniam to, a właśnie Phoebe, wiesz mój kolega, ona wpadła mu w oko.
-Serio. Przykro mi ona ma chłopaka, ale chyba przeżywają właśnie lekki kryzys. Powinien spróbować.
-Przekaże mu. Już nie mogę się doczekać następnego spotkania, jeśli się zgodzisz.
-Oczywiście.
Zjedliśmy wykwintną kolacje, śmiejąc się o opowiadając o sobie. Później odprowadziłem ją do domu.
-Bawiłam się naprawdę świetnie.
-Ja również.
Zaczęliśmy się do siebie powoli zbliżać.
-OLAA! - nagle drzwi się otworzyły, a w nich stała Phoebe. - Przeszkadzam?
-Nie. Żegnamy się, Pa Zayn.
-Pa Nicole. - pomachaliśmy sobie na pożegnanie.
Kiedy wróciłem do mojego mieszkania, chłopaki zorganizowali sobie imprezkę, wszędzie leżało konfetti, a oni byli w samych majtkach.

Nicole
-A więc? 
-Nie dzisiaj Phoebe.
-Nicoleee.
-Nie dzisiaj.
Moi rodzice odwieźli późno Phoebe do domu, a ja leżałam w łóżku, rozmyślając co by było gdybyśmy się pocałowali.

__________________
M .xx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz